Forum nasz deutschland Strona Główna nasz deutschland
Dyskusyjne forum naszego Deutschland
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Homeopatia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum nasz deutschland Strona Główna -> OFF TOPIC
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Scientia_vinces
Gadula



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wien

PostWysłany: 15 Lis 2006, Śro 10:56    Temat postu: Homeopatia

Pochwalony!

Właśnie coś wyczytałam... ale nie mogę zdradzić co, by nikogo nieopatrznie nie poddawać impregnacji moim widzi-mi-siem (bez związku z dayowską tapicerką ta impregnacja Laughing ). Uchylę się też (chwilowo przynajmniej) od prezentacji moich wywodów... ale... szalenie ciekawi mnie Wasze zdanie na ten temat... Jakby to ująć... hmmm...

Hömööpathie weissdu, gut oder nix gut oder so?

Pozdrawiam serdecznie znad modrego, sv
PS: Proszę o wybaczenie... pół-ironiczny, pół-telegraficzny styl... na karb nocy nieprzespanej i stresu przedegzaminacyjnego ten tamten tego... Poza tym... temat rzucam... całkiem serio...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daysleeperHH
Megauser



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 486
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: miasto byznesu i rozpusty

PostWysłany: 15 Lis 2006, Śro 22:23    Temat postu:

SV jeszcze sie nie przyznalem do tego czy mom tapicerke impregnowalem!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DOMINICZEK
Gigauser



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 28 Lis 2006, Wto 22:39    Temat postu:

Swietny temat! Malo czasu, ale przyczepie sie napewno, obiecuje! Wink

PS. A na sen pozwole sobie na homeopatyczna dawke srodku nasennego.
...w rozcienczeniu D23 oczywiscie (jedna kropelka na pojemnosc
Morza Srodziemnego!) Mr. Green


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Titania
Megauser



Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 454
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 02 Gru 2006, Sob 18:46    Temat postu:

A co tam napisze cos bo i tak do tej pory nikt nie napisal konkretnego- czyli gorzej byc nie moze !

Z homeopatia zetknelam sie pierwszy raz chyba ok. 10 lat temu jak bylam w Pl na wakacjach i kupowalam rozne lekarstwa aby uzupelnic swoja apteczke.

Pani w aptece ucieszyla sie z potentnej klijentki i polecila jeszcze jeden nowy francuzki lek homeopatyczny, ktorego jedna seria kosztowala tyle co cala reszta moich zakupow. Jak zapytalam na co i jak to dziala, niezbyt dobrze znajaca sie pani powiedziala, ze to lek nie bazujacy na chemii ale roslinny i ma za zadanie wzmocnienie ukladu odpornosciowego i, ze niby bardzo skuteczny.

W domu poczytalam dokladniej, zdenerwowalam sie bo w ulotce pisalo, ze objawy grypy, przeziebienia lub anginy moga NASILIC sie w pierwszych dniach kuracji. Jako pacjentka lubiaca uderzeniowe, silne dawki stawiajace mnie odrazu na nogi- wrzucilam biale tableteczki do ssania, smakiem przypominajace cukier do szafy i wyjelam je za 2 lata jak skonczyly sie wszystkie inne aby wyprobowac.
Zero dzialania! Nie wiem nie pamietam juz jaki mialy Wirkstoff moze naprawde byly to placebo i mialy tylko cukier? Najgorsze to, ze byly do ssania i draznily na dodatek chore gardelko.

Od tej pory unikam produktow, gdzie pisze: homeopatyczne cos tam.

Preferuje tabletki ziolowe, typu Gelomyrtol (na uwolnienie gornych drog oddechowych) przy grypie/ anginie pomaga mi Umckaloabo Loesung z wyciagiem z pelargonii- w ulotce piesze, ze krople rowniez mobolizuja odpornosc ale nie bylo juz nic o homeopatii. Jakos coraz mniej chyba o tym slychac.

Czy szczepionki mozna zaliczyc do homeopatii, bo w pewnym sensie dzialaja one podobnie bo ucza uklad odpornosciowy jak bronic sie przed szkodliwymi cialkami....?
Pzdr


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Scientia_vinces
Gadula



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wien

PostWysłany: 02 Gru 2006, Sob 20:11    Temat postu:

Pochwalony!

Ja tylko przelotem... jeszcze odczekam, nim pokuszę się ewentualnie o wtrącenie modrego punktu widzenia... Chciałam tylko zmobilizować Dominiczka, który swój post już zapowiedział, jak i innych forumowiczów do sklecenia paru zdań... Czekam, czekam, czekam na Wasze słówka niezmiennie... Wink
Poza tym... by odpowiedzieć na pytanie Titanii => Nie, szczepionki nie zaliczają się do grupy produktów homeopatycznych. Proszę wybaczyć brak "wyjaśnienia-dlaczego"... jednak... by pokazać różnicę, musiałabym już się rozpisać... zarówno w kontekście tych pierwszych, jak i tych drugich...

Pozdrawiam serdecznie znad modrego, sv


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Titania
Megauser



Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 454
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 02 Gru 2006, Sob 20:26    Temat postu:

Moze sie zle wyrazilam, wiem, ze szczepionka nie jest produktem homeopatycznym
chodzilo mi raczej tylko o dzialanie.
Kiedys czytalam na temat homeop. ze bazuje ona mniej wiecej na tym, ze
" podobne leczy sie podobnym" dlatego skojarzenie ze szczepionka przez ktora wstrzykuje sie male dawki tego na co sie zastrzepia.
Wsumie mozna pogooglowac, napewno bedzie duzo na ten temat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Scientia_vinces
Gadula



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wien

PostWysłany: 02 Gru 2006, Sob 21:29    Temat postu:

Masz rację Titanio – zupełnie w myśl hahnemann'owskiego: Similia similibus curentur.

Nie zmienia to jednakże faktu, iż zasada funkcjonowania preparatów homeopatycznych jest całkowicie odmienna od tej charakteryzującej szczepionki.
Te pierwsze, nawet jeśli niektórym przypisze się wpływ na układ odpornościowy, nie wymagają go jako pośrednika, są same w sobie lekarstwem i można je stosować przy zaistniałej już infekcji.

Szczepionki natomiast nie są same w sobie - w znaczeniu terapeutycznym - czynną substancją. Stymulacja naturalnych mechanizmów fizjologicznych opiera się per se na interreakcji zaaplikowanej substancji z układem immunologicznym. I to dopiero wynik tejże reakcji, głównie z bazą w limfocytach z grupy B w tym przypadku, jest nośnikiem działania.
Istotny jest ponadto element czasowy - pomijając szczepienia pasywne (czyli podanie gotowych przeciwciał), które nie zaliczają się jednak do klasycznych szczepionek, jakiekolwiek szczepienia mają sens tylko w przypadku poddania im organizmów zdrowych (czytaj: przed wystąpieniem infekcji); często poza tym zgodnie ze specyficznym schematem uwzględniającym konieczność powtórzenia szczepień.

Pozdrawiam serdecznie znad modrego, sv


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DOMINICZEK
Gigauser



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 03 Gru 2006, Nie 0:55    Temat postu:

Jest wprawdzie pozno, ale chetnie podejme sie - wtornie zmotywowany - niniejszego temacika. Co mi tam - lewatywa zajme sie nastepnym razem Embarassed

Az by mnie korcilo, by w skrocie odpowiedziec na owe: "Hömööpathie weissdu, gut oder nix gut oder so?" prostym : totalna bzdura, podobne do wywolywania duchow itp. No ale nie chce, by posadzano mnie o uprzedzenia wszelkiego rodzaju, wiec postaram sie w miare swoich mozliwosci uzasadnic swoj punkt widzenia w tej kwestii...

Homeopatia jest jednym z kierunkow tak zwanej medycyny alternatywnej. Moje ponizsze wywody dotycza tutaj jedynie (!!!) owej homeopatii zalozonej przez pana Samuel-a Hahnemann-a w jej scislej interpretacji. Wydaje mi sie to wazne, by nie mylic tutaj dziedzin pokrewnych, ktore to coniektore zajmuja sie na przyklad leczeniami ziolkami i temu podobnymi hokus pokusami. Na te tematy posiadam oczywiscie takze swoje calkiem osobiste zdanie. Ale nie chcemy sie tutaj przeciez rozdrabniac. Zreszta kto wie - moze pojawi sie tutaj w jakiejs tam przyszlosci topic tez tym sie zajmujacy...

O co w tym wiec chodzi... homoios - podobny, pathos - cierpienie ("podobne cierpienie"). Pan Hahnemann wprowadzil pojecie homeopatii jako przeciwnosc do ogolnie stosowanej alopatii - czyli "leczenie" (lagodzenie) objaw danego schorzenia. Homeopatia za to ma zamiar prowadzic terapie regulacyjna - pacjent dostaje dany srodek, ktory stosowany u zdrowego czlowieka, mialby podobne (homoios) skutki, jak objawy choroby danego pacjenta... To tak w skrocie... I mam nadzieje, ze oddalem glowna idee homeopatii w tym momencie w miare prawidlowo...

Pomine tutaj filozoficzne korzenie Hipokratesa i Arystotelesa - sila zycia, entelechie i vitalis... Na dluzsze wywody to przydatne. Moim jednoznacznym "hobby" w zakresie homeopatii jest niepodwazalnie tak zwane "potencjowanie" (potenzieren), czyli rozmnazanie (rozcienczanie) danego srodka dzialajacego. Jako romantyka o scislym umysle dotyczy mnie akurat ten dzial naszej homeopatii jakby najbardziej... Homeopaci stusuja mianowicie rozcienczenia i to do bardzo znacznej potegi na ogol. Istnieja w tym zakresie rozne przyjete miary. Najpolularniejsze sa miary D (1:10) i C (1:100) - D6 znaczyloby wiec dla przykladu 1:1000000. Wymyslac tutaj niczego nie bede, i tak jest juz pozno, ale przylacze za to fajne nastepujace obliczenie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Homeopatia napisał:
... w typowej, jednorazowej dawce (ok 1 ml) leku homeopatycznego 20C, w którym rozpuszczalnikiem jest woda, jest ok. 1/1000/18 czyli 5,56·10´-5 mola cząsteczek wody. Mnożąc to przez liczbę Avogadra (6,03·10´23) okazuje się, że w jednej dawce leku jest mniej więcej 3,34·10´19 cząsteczek wody. Przyjmując, że w leku 20C istotnie jedna cząsteczka substancji aktywnej występuje na 10´40 cząsteczek wody, liczba cząsteczek aktywnej substancji w jednej dawce leku wynosi 3,34·10´-21. Oznacza to, że aby mieć pewność, że choć jedna cząsteczka aktywnej substancji zostanie rzeczywiście spożyta, należałoby wchłonąć ok. 3·10´20 pojedynczych dawek leku, czyli wypić jednorazowo 3·10´15 hektolitrów tego leku. W praktyce, w oczach naukowca, taki roztwór jest praktycznie czystą wodą lub alkoholem, który w ogóle nie zawiera żadnego aktywnego związku leczniczego. (10`20 czytaj jako: 10 do potegi 20)

Wnioski sa proste: od pewnego stopnia rozcienczenia w leku NIE znajduje sie (statystycznie rzecz biorac) zadna czastka danego srodka, ktory to ma niby leczyc. Hipotezy, ktore to mowia cosik tam o "pamieci cieczy", czy tez o "potegowaniu/przekazywaniu sily dzialania", nie przekonuja mnie wcale. Bardziej podobne wydaje mi sie to juz do chinskiego horoskopu czy tez leczenia w pelni ksiezyca... No ale kiedy mozemy sobie juz swoja grype akurat tak wybrac, by pelnia ksiezycowa akurat wtedy istniala... Poza tym istnieja tez badania naukowe, ktore stwierdzily, ze leczenie lekami homeopatycznymi porownywalne jest do leczenia srodkami placebo - autosugestia...

Badziej przekonuje mnie juz gorace mleczko z miodem (witaminki, mniam mniam) wedlug babcinej recepty Embarassed

PS. Ufff... Nikt mnie jeszcze nie wyprzedzil, wiec dodam moze jeszcze jedna (calkiem osobista) refleksje na ten temat: "Dobre jest, co leczy" - taki to cytat gdzies tam kiedys czytalem. I jesli mnie sie pytacie: autor (wszystko jedo jakiej plci) tych slowek mial calkowita racje! Pozostaje wiec jedynie kwestia tego, na kogo sie "wpadnie" - homeopatycznie rzecz biorac... Na (dobrego) lekarza, ktory przepisuje jakas homeopatyczna dawke, wiedzac, ze rownie dobry bylby lyk 18%-owego alkoholu (czerowne winko, mniam) przed spaniem, czy tez na jakiegos "znachora" niewiadomego pochodzenia, ktory byc moze nie jest nawet w stanie rozpoznac rzeczywistej choroby pacjenta...
PS2. Vincentio, jesli zbierasz argumenty glownie po to, by niemieckie kasy chorych zaczely przejmowac koszty leczania hömööpatycznego - na mnie nie licz Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
usus_facti
Gigauser



Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 556
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy

PostWysłany: 04 Gru 2006, Pon 10:26    Temat postu:

Zasadnicza różnica między medycyną tradycyjną a homeopatią polega na tym, że lek homeopatyczny dobiera się nie tylko do choroby, ale też do osobowości pacjenta. W homeopatii człowiek traktowany jest jako całość. Dlatego, by wybrać odpowiedni preparat, homeopata poświęca choremu mnóstwo czasu. Wypytuje go o zdrowie, ale interesuje się również jego osobowością, upodobaniami, trybem życia.
Homeopaci twierdzą jednak, że im wyższy jest stopień rozcieńczenia leku, tym silniej on działa. Zdaje się, że Dominiczek pisał wyżej o skali rozcieńczania...
W każdym razie, mam pod bokiem znajomych, którzy własnie - leki homeopatyczne próbują stosować jak krem na zmarszczki, czyli w chwili pojawienia sie choroby. I co najistotniejsze, kupują je w aptekach, a przecież często sie słyszy, że te właśnie w aptekach sa mało lub wcale nieskuteczne.. Czasem, gdy zachodze do owych znajomych widzę preparaty poustawiane w kolejce. O dziwo! Każda taka kuracja konczy się przyjmowaniem antybiotyku.
Po podaniu leku mogą pojawić się objawy pogorszenia zdrowia, które jednak ustępują dość szybko i są potwierdzeniem trafnego wyboru środka. Wypryski, gorączka, katar, senność to objawy, że organizm zaczął "robić porządki" i oczyszcza się z toksyn. Bron Boże leczyć te właśnie "porządki", bo całą kurację diabli wezmą.
Osobiście podawalam swojej małej córci preparat o nazwie Cocculine w chwilach, gdy zamysłem byl dłuższy wyjazd po polskich drogach. Cała reszta rodziny dawała nogę z auta, gdy Małej "przychodziła" ochota na obdarowywanie siedzeń i pasów treścia pokarmowa..Ale byl to jedyny lek homeopatyczny, ktory stosowałam. Działanie prawdę mowiąc tez było rożne. Nie za każdym razem lek działał, według tego, czego oczekiwać po specyfikach " wyciszających" tzw. chorobę lokomocyjną. Być może sam pomysł wyjazdu u Małej wywoływal lęk, co mogło byc przecież czynnikiem blokującym działanie leku..

Dla każdego coś dobrego:

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DOMINICZEK
Gigauser



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 06 Gru 2006, Śro 11:40    Temat postu:

usus_facti napisał:
Zasadnicza różnica między medycyną tradycyjną a homeopatią polega na tym, że lek homeopatyczny dobiera się nie tylko do choroby, ale też do osobowości pacjenta.

Zasadnicza roznica jest, ze homeopatyczne dawki - jak wyzej napisalem - nie zawieraja od pewnego stopnia rozcienczenia nawet znikomej dawki srodka dzialajacego. Jesli NIC dobiera sie do osobowosci pacjenta, to nadal zostanie to NICZYM! Jedyna roznica pozostaje, ze homeopata dluzej porozmawia z pacjentem i daje mu wrazenie, ze jest on wysluchany i byc moze nawet zrozumiany. Ergo: placebo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
usus_facti
Gigauser



Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 556
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy

PostWysłany: 16 Gru 2006, Sob 23:53    Temat postu:

Scientio?

Właśnie jakbym odeszła od TV i prawdę powiedziawszy jestem w lekkim szoku! Otóż - przytoczę hasła jedynie dotyczące samych wniosków tegoż programu: " zdynamizowana woda bez skutecznego leczenia", " Holandia, Belgia, Francja, Szwajcaria - państwa, w ktorych leczenie za pomocą leków homeopatycznych nie pokrywa Kasa Chorych".
Malo tego, sprawa jakby opiera sie o egzorcyzm. Caly sens tego leku tkwi niejako w potrząsaniu nim. czyli obojetnie, czy byśmy go kupili w aptece, czy u homeopaty, " sens" leku tkwi w tym jak go "przyjmują" ludzie. I to nawet nie chodzi o to slynne placebo, tylko o "magiczna moc leku" . Nie jest to pomyłka!! Od 2001 roku leki tak zwane homeoptyczne, nie moga zawierać na ulotkach tak zwanej informacji dotyczacej skuteczności leczenia. Dziwne, nieprawdaż? Niewazne czy C30, czy C9 ( nazwy leków dosc osobliwie zlozone), efekt jakby dotyczacy " egzorcystycznego" nastawienia..
No, w każdym razie troche przelękłam sie tegoż co obejrzałam...może bez sensu, a moze ku przestrodze.. Wink

P.S. Pisze, zmazuje, zmazuje, pisze....Niniejszym czynie hold wobec Dominiczkowego postu... Embarassed Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Scientia_vinces
Gadula



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 179
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wien

PostWysłany: 19 Gru 2006, Wto 6:44    Temat postu:

Pochwalony!


Ok. Pora na modre dwa słówka... Proszę wybaczyć mi moje ociąganie się w temacie... ciekawa byłam waszego "dziewiczego" zdania; zdania niesfałszowanego moim branżowym przynudzaniem.
Hmmm... w zasadzie... mogłabym zawrzeć mój komentarz w jednym wersie, brzmiącym na przykład tak: "Niczku, rewelacja! – podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod Twoimi słowami... eee... kościotrupkiem, głową i kadłubkiem zresztą też"... ale jednak... nieco się rozpiszę... rezygnując z homeopatycznej dawki moich słów w tym topicu.

Podwaliny homeopatii przybliżył już Niczek. Mowa była o Hahnemannie, jak i rozcieńczeniach D (od niem.: Dezimalskala) względnie C (Centesimalskala), przy czym, zgodnie z obowiązującym aksjomatem, działanie konkretnego specyfiku jest tym silniejsze, im mniejsze jest stężenie substancji czynnej w przygotowanym preparacie. Wspomina o tym Usus pisząc:
Cytat:
Malo tego, sprawa jakby opiera sie o egzorcyzm. Caly sens tego leku tkwi niejako w potrząsaniu nim.

Działanie preparatów homeopatycznych nie opiera się jedynie o właściwości substancji czynnych. Kluczem do niego jest raczej dynamizacja, czyli zawarcie "Vis vitalis / Vis vitae" w konkretnym specyfiku za pomocą "wyuzdanego" przygotowania. W przypadku cieczy decydujące nie jest rozcieńczenie (za pomocą wody, alkoholu etc.), a potrząsanie przynajmniej 10 razy przy każdym jednym rozcieńczeniu; dla preparatów sypkich normą jest rozcieranie (rozcieńczenie np.w sproszkowanej laktozie) na każdym etapie przynajmniej przez godzinę. Za pośrednictwem tejże mechanicznej obróbki dokonywana jest wspomniana dynamizacja – i im mniejsza koncentracja substancji czynnej, tym więcej etapów potrząsania względnie rozcierania, i tym większa tym samym zawartość przekazanej tym sposobem uzdrawiającej siły żywotnej. Możnaby zaryzykować stwierdzenie, iż podstawowy środek składowy w preparatach homeopatycznych pełni jedynie rolę indykatora = wskaźnika koniecznego progu dynamizacji dla poszczególnych schorzeń...

Zbieżne z takim opisem substancji stosowanych w homeopatii jest prawnie uwarunkowany modus "dopuszczalności" konkretnych z nich na rynek. W przypadku klasycznych leków zakłada on 4 etapy. Etap pierwszy poświęcony jest w głównej mierze eksperymentom laboratoryjnym mającym na celu skonstruowanie cząsteczek o optymalnych właściwościach fizykochemicznych – ważnych na przykład w kontekście wchłanialności czy eliminacji. Etap drugi – złożony ponownie z trzech faz – zawiera elementy przedkliniczne i kliniczne. Najisotniejsze na tym poziomie jest ustalenie (względnej) nieszkodliwości danego leku, dowiedzenie jego skuteczności (porównanie z grupami kontrolnymi, z placebo, jak i z innymi dostępnymi na rynku preparatami dla tej samej grupy pacjentów), jak i sprecyzowanie działań ubocznych. Z kolejnymi etapami łącznie – trzecim i czwartym – cała procedura trwa nie mniej niż 10 lat.

Inaczej ma się sprawa dla preparatów homeopatycznych. Nie dziwi mnie zatem zupełnie fakt, o którym mówi Usus:
Cytat:
Nie jest to pomyłka!! Od 2001 roku leki tak zwane homeoptyczne, nie moga zawierać na ulotkach tak zwanej informacji dotyczacej skuteczności leczenia.

Tego typu informacje byłyby per se wprowadzaniem konsumenta w błąd.

W przeciwieństwie do klasycznych zdobyczy przemysłu farmaceutycznego preparaty homeopatyczne podlegają jedynie rejestracji jako takie, zwolnione są natomiast z wszelakich testów i z wspomnianego wyżej wieloetapowego procesu dopuszczenia na rynek. Albo innymi słowy: producent nie musi udowadniać, iż jego produkt charakteryzuje się w ogóle jakimkolwiek działaniem... na cokolwiek... (wyłączając konieczny atest dokumentujący, iż konkretny środek nie jest toksyczny per se; co naturalnie nie wyklucza stosowania związków trujących; strychnina na przykład cieszy się w homeopatii niekrótką tradycją; dla przypomnienia – dawka śmiertelna wynosi około 100-300 miligramów). Przychodzi na myśl: "Ein Medikament, welches nebenwirkungsfrei ist, steht in dringendem Verdacht, überhaupt keine Wirkung zu haben." (cytat zaczerpnięty z podręcznika farmakologii "Pharmakologie und Toxikologie"; Heinz Lüllmann, Klaus Mohr, Lutz Hein; Thieme Verlag, Stuttgart, 16. Auflage, August 2006).

Wątpliwe działanie preparatów homeopatycznych (by łagodnie to ująć) znajduje swoje odzwierciedlenie w spektrum schorzeń, w jakim cieszą się one największą popularnością. Pomijając szarlatanów bez jakichkolwiek zahamowań, którzy bez mrugnięcia okiem "troszczą" się o każdego, kto z czymkolwiek do nich przyjdzie, ciężko znaleźć homeopatów, którzy tak samo chętnie zajmą się grypą, jak i cukrzycą. Powód jest banalnie prosty... nieleczony katar trwa ponoć siedem dni, leczony natomiast zaledwie tydzień. Trudno na tym tle dowieść, czy i w jakim stopniu "ziołowe kropelki" przyczyniły się do wyzdrowienia – wiadomo natomiast, iż po herbatce gorzej nie było, a w końcowym efekcie... o dziwo!... człowiek był i wyzdrowiał. Nieco inaczej sprawa wygląda z cukrzycą. Działanie standardowych medykamentów można zweryfikować nieomal natychmiast mierząc poziom cukru we krwi – ale niech pan bóg broni testować jego poziom po aplikacji homeopatycznego cudeńka. Ten akurat parametr jest o tyle ciekawy, iż wolny jest w dużej mierze od sugestywnych wpływów, jak ma to miejsce chociażby w przypadku niestabilnego ciśnienia krwi, podatnego na wszelakie "czary-mary".

O tym, iż warto rozgraniczyć homeopatię i inne "komplementarne" metody leczenia wspomniał już Niczek. W tym kontekście, aż prosi się wspomnieć o medycynie naturalnej. Pardon, co to znaczy w ogóle? Że przerzucę to na płaszczyznę farmakologiczną... Każdy kto kojarzy jedną z ostatnich scen w "The Rock", kiedy Nicolas Cage pakuje sobie w serducho wielką strzykawę, zapamiętał z pewnością i jej zawartość... Atropina, bo o niej mowa, jest produktem w 100% naturalnym (pokrzyk wilcza jagoda, Atropa belladonna; w filmie uratowała głównemu bohaterowi życie; pozahollywoodzkiej konsumpcji na własną rękę jednak nie polecam; dawka śmiertelna wynosi dla dorosłego człowieka 10-15 jagódek). To samo dotyczy insuliny. Ta stosowana dzisiaj, dzięki zdobyczom inżynierii genetycznej oraz kooperującym szczepom bakterii, nie różni się de facto niczym od tej, w którą zaopatrują nas nasze trzustki. Nobel dostał się Flemingowi, który grzybom skradł tajemnicę penicyliny. Kortisol, obecny w dermatologii, immunologii, czy też onkologii, by tylko schematycznie nakreślić jego ogromne zastosowanie, jest naturalnym hormonem produkowanym przez korę nadnerczy. Podobnie kwestia ma się z efedryną, która jednak coraz to rzadziej pojawia się w kroplach do nosa, od czasu, gdy te zaczęły się cieszyć ogromną popularnością wsród niecałkiem zakatarzonych. Efedryna (zawarta w cisie oraz innych roślinach) udrażnia bowiem nie tylko górne drogi oddechowe... tyle, że – by poznać pełne spektrum jej działania – trzebaby zaaplikować sobie owe kropelki dożylnie (dawki nie podam i proszę nie próbować tego w domu!)... nie bez powodu na jej bazie produkuje się metamfetaminę... Wszystkie wymienione substancje mogą uratować czyjeś życie, wszystkie potrafią je odebrać i wszystkie są naturalne – uważnie cedziłabym zatem przez zęby "leczenie ziółkami" i "hokus pokusy" na jednym oddechu, jak w słowach Niczka:
Cytat:
Moje ponizsze wywody dotycza tutaj jedynie (!!!) owej homeopatii zalozonej przez pana Samuel-a Hahnemann-a w jej scislej interpretacji. Wydaje mi sie to wazne, by nie mylic tutaj dziedzin pokrewnych, ktore to coniektore zajmuja sie na przyklad leczeniami ziolkami i temu podobnymi hokus pokusami.


Do hokus-pokusów wracając... i reasumując: Jeżeli podobne leczy się podobnym... adekwatną terapią impotencji powinna zająć się chirurgia. U zdrowego uwolnienie go od odstających centymetrów wiąże się na pewno z impotencją... nic prostszego potraktować zatem impotenta siekierką. Hmmm... ta metoda cieszyłaby się pewnie umiarkowanym powodzeniem, ale z leczeniem alkoholizmu w oparciu o trunki wyskokowe byłoby już pewnie inaczej.
Abstrahując od wolnych żarcików... jest jednak jeden element kojarzony mimowolnie z homeopatią, który w mojej opini zasługuje na ogromną uwagę. Przytaczając słowa Usus:
Cytat:
W homeopatii człowiek traktowany jest jako całość. Dlatego, by wybrać odpowiedni preparat, homeopata poświęca choremu mnóstwo czasu. Wypytuje go o zdrowie, ale interesuje się również jego osobowością, upodobaniami, trybem życia.


Jest to obraz może nieco przekoloryzowany, jednak jak najbardziej trafny zestawiając podejście typowego homeopaty, z tym cechującym lekarza medycyny klasycznej, przy czym nie zawężałabym znaczenia potrzeby całościowego potraktowania pacjenta do chorób psychosomatycznych (o ile możliwy jest tutaj w ogóle "czarnobiały" podział). Wydaje się, iż homeopatia dotyczy ludzi... medycyna szkolna... przypadków...
Prócz próbowek, laserów, mikroskopów i tomografów... brakuje czasem miejsca na – chociażby w C45 dozowaną – odrobinkę człowieczeństwa. Jakby kroplówka zastąpić mogła uścisk dłoni, plaster szczery uśmiech, a termometr dwie chwile uwagi więcej...


Pozdrawiam serdecznie znad modrego, sv


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Titania
Megauser



Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 454
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 22 Lut 2007, Czw 0:02    Temat postu:

Przypadkowe znalezione;) w necie odrazu pomyslalam o tym forum;) pasujace do tematu:

Wirkung von homöopathischen Präparaten enträtselt?

Entdeckung eines physikalischen Phänomens

Südkoreanische Chemiker wollen die Wirkung von homöopathischen Arzneien herausgefunden haben, berichtet der "New Scientist". An der Homöopathie scheiden sich ja bekanntlich die Geister; Während die Anhänger auf die Wirkung von Kügelchen (Globuli) und Tropfen schwören, verweisen die Gegner auf extrem verdünnte Präparate, die rein rechnerisch kein einziges Wirkstoffmolekül mehr enthalten. Wissenschaftlich lässt sich die Wirkung von homöopathischen Präparaten deshalb bisher nicht erklären.
Die Entdeckung der Wissenschaftler des Kwangju Institute of Science of Technology könnte dies allerdings ändern. Die Koreaner belegten, daß sich Möleküle nicht, wie bisher angenommen, gleichmäßig in Lösungen verteilen, sondern schwarmartige Cluster bilden. Eine Lösung kann dann, selbst nach zahlreichen Verdünnungsschritten, mehr Mooleküle enthalten, als seither vermutet. Übertragen auf die Homöopathie würde dies bedeuten, daß selbst hoch verdünnte Präparate aktive Wirkstoffmoleküle beinhalten können.
"Wenn unsere Ergebnisse durch andere Forschergruppen bestätigt werden, dann haben wir es mit einer bahnbrechenden Erkenntnis zu tun", urteilt der deutsche Chemiker Kurt Geckeler, Mitglied des koreanischen Teams.
Eingefleischte Anhänger der Hochverdünnungshomöopathie wie Peter Fisher, Forschungsleiter des Royal London Homeopathic Hospitals, sehen sich durch das Phänomen bestätigt. "Wir nehmen ohnehin an, daß die Wirkung der homöpathischen Präparate auf den speziellen Eigenschaften des Wassers beruht, die aber noch nicht erforscht sind", so Fisher im New Scientist.
Eine viel zitierte Theorie geht zum Beispiel davon aus, daß Wasser so etwas wie ein Gedächtnis besitzt. Danach soll die `Erinnerung` oder `Prägung` des Wassers ausreichen, um im Körper des Patienten eine Heilung herbeizuführen, selbst wenn das Mittel kein Wirkstoffmolekül mehr enthält.

(C) Magazin2000plus, Nr.216


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
DOMINICZEK
Gigauser



Dołączył: 25 Sie 2006
Posty: 572
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 08 Mar 2007, Czw 22:31    Temat postu:

No jesli poprzez fenomen owych "schwammartige Cluster" znajda sie w jednej probce "lekarstwa" przypadkowo cztery molekuly danego preparatu, to w nastepnych trzech ich wtedy wcale nie bedzie - po co mecza sie wiec koreanscy "naukowcy", jesli zdrowy rozsadek nam to przeciez mowi? Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum nasz deutschland Strona Główna -> OFF TOPIC Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin